Forum www.forum143.fora.pl Strona Główna www.forum143.fora.pl
Forum miłośników modeli samochodów w skali 1/43
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Moje samochody wyścigowe jednomiejscowe (singleseaters)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.forum143.fora.pl Strona Główna -> Formuła 1, 2, 3
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bushi




Dołączył: 28 Maj 2014
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:00, 03 Cze 2015    Temat postu:

Przemku,

Bardzo ładny model. W ogóle, modele z "Camelem", czy to Lotusy, czy potem Tyrrelle, Benettony czy Williamsy prezentowały się wszystkie bardzo ładnie. Tu, w tym Tyrrellu, szczególnie fajne jest zestawienie kolorów. Model piękne wykonany.

Jeana Alesiego pamiętam z lat 90-tych, kiedy wraz z Bergerem jeździł razem w jednym teamie, najpierw w Ferrari, potem w Benettonie. Jean i Gerhard tworzyli przez kilka lat parę przyjaciół i kierowców, którzy wzajemnie się uzupełniali i współpracowali. Pamiętam taki obrazek, jak na pit-line przed treningiem obaj siedzieli obok siebie na asfalcie pod ścianą garażu i zaśmiewali się z czegoś do łez. Takiego Jeana, uśmiechniętego i sympatycznego, mam zawsze przed oczami.

Swoją drogą widzieliście małżonkę Jeana? Warto... Ale to inny temat. Smile

Świetny, ciekawy post. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
petrzask




Dołączył: 27 Sie 2010
Posty: 1698
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dobre Miasto

PostWysłany: Pią 15:13, 05 Cze 2015    Temat postu:

Bushi napisał:
Bardzo ładny model. W ogóle, modele z "Camelem", czy to Lotusy, czy potem Tyrrelle, Benettony czy Williamsy prezentowały się wszystkie bardzo ładnie. Tu, w tym Tyrrellu, szczególnie fajne jest zestawienie kolorów. Model piękne wykonany.


Ja też lubiłem reklamy Camela. Te duże co opisałeś jak i małe które pamiętam z chociażby Loli, AGS-a czy Minardi. Tą która jest na Tyrrelu Alesiego widziałem na własne oczy podczas GP Węgier i to też był argument do zakupu tego modelu. A także do czegoś jeszcze czego chyba powinienem się wstydzić. W 1989 na rozkładówce w którymś numerze Sport Auto był Jean Alesi i jego pomalowany w Camela Reynard F3000. W tym czasie ta gazeta była dostępna tylko w czytelni Empik a ja jako fan Jeana musiałem to mieć. Czekałem chyba ze 4godziny aż miła pani pilnująca czytelników wyszła gdzieś a ja wtedy ów plakat czym prędzej wyrwałem a następnie po szczęśliwym powrocie do domu powiesiłem na wewnętrznej stronie drzwi do mojego pokoju, obok Jamesa Deana i jakiejś cycatej piękności topless z Brava. Embarassed Ech, co by nie mówić fajne to były czasy. Cool
To wróćmy może do wątku poświęconego karierze Jeana Alesi który jak pisałem ostatnio po pięknych występach w latach 1989/90 wszedł w krąg zainteresowania takich teamów jak McLaren, Williams i Ferrari. Nie wiem czym Jean się kierował, czy wynagrodzeniem czy pochodzeniem ale jego wybór padł na Ferrari. Niestety, bowiem w tym czasie zespół z Maranello przezywał dość słaby okres swojej historii. Sezon 1991 to brak wygranych dla czerwonych bolidów, a Alesi wywalczył parę 3miejsc co wystarczyło do zajęcia 7miejsca wśród kierowców z 21punktami.

Rok 1992 to czas totalnej dominacji Williamsa. Jean znów zdobył 7miejsce wśród kierowców ale punktów było już tylko 18.
Następny sezon-1993 to już tylko 16punktów choć 6miejsce wśród kierowców. W tych warunkach za sukces uznać należy 2miejsce na Monzy, ale wygranej wciąż nie było.

Rok 1994 to nieco więcej punktów bo 24, 6 miejsce na koniec sezonu i drugie miejsce na pudle w Wielkiej Brytanii. Nieźle, ale przecież nie tego wszyscy się spodziewali po wspaniałym początku kariery Jeana z lat 89-90 kiedy w lepsze wyniki wykręcał w outsiderze Tyrrellu. Wreszcie przyszedł rok 1995, ostatni jak się okazało spędzony w bolidach spod znaku skaczącego konika ale zdecydowanie najlpeszy. Jean zdobywa 4 drugie miejsca: w GP Argentyny,San Marino,Wielkiej Brytanii i Europy i co najważniejsze przychodzi w końcu wymarzona wygrana w GP Kanady! Na koniec sezonu 42punkty i 5 miejsce wśród kierowców oraz potwierdzona już opinia jednego z najlepszych.


Rok 1996 to kolejna zmiana u Jeana i przejście do Benettona. Ten sezon w wykonaniu Alesiego był bardzo równy, kilka drugich i trzecich miejsc mimo braku zwycięstw umożliwiło zajęcie 4miejsca wśród kierowców za 47 punktów co jak się okazało było jego najlepszym wynikiem punktowym w historii.

Sezon 1997 to znów 4 miejsce na koniec sezonu ale dobrych wyników i punktów mniej bo tylko 36. Rok 1998 to przejście do Saubera i początek równi pochyłej :11 niejsce na koniec sezonu i tylko 9punktów. Sezon 1999 to już zaledwie 2punkty i 15miejsce na koniec sezonu, rok 2000 w Proscie to zero punktów a szarpany sezon 2001 dzielony między Prosta a Jordana to 5 punktów i 15miejsce ale to już był koniec.

Niepostrzeżenie Alesiemu minęło 13 sezonów w wyścigach GP podczas których z młodego gniewnego przerodził się w niespełnionego weterana. Dlaczego tak się stało? Chyba za sprawą nie trafionych wyborów co do pracodawców a fatalnym zwłaszcza okazał się mariaż z Ferrari w którym Jean zmarnował najlepsze 5lat podczas których gdzie indziej (np. u Williamsa który też się nim interesował) mógłby zdziałać więcej. Cóż, nie pierwszy to i nie ostatni przypadek kiedy utalentowanego kierowcę pokonuje kiepski bolid i złe decyzje menadżerów.
Ja tymczasem zapraszam do obejrzenia miniaturki bolidu którym Alesi wygrał jedyny wyścig F1 swojej kariery. Oprócz kierowcy do jego zakupu skłoniło mnie coś jeszcze. Otóż dla mnie, osobie dorastającej w latach 80ych Ferrari w wyścigach F1 kojarzy się najbardziej nie tylko z czerwonym kolorem ale też z reklamami Agipa i numerami startowymi 27/28. A sezon 1995 był przecież ostatnim w którym te cechy na Ferrari wystąpiły bo potem od 1996 to już nadszedł czas Schumachera, numeru 1 i reklam Shella. A to już dla mnie nie było to... Crying or Very sad
Ferrari 412T2 Jean Alesi Winner F1 Canada Grand Prix 1995 (TSM Fujimi 1:43)






Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez petrzask dnia Pią 15:14, 05 Cze 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bushi




Dołączył: 28 Maj 2014
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:59, 06 Cze 2015    Temat postu:

Czekałem na ciąg dalszy i nie zawiodłem się.
Zgadzam się z Twoją opinią, że Alesi to bardzo dobry, utalentowany kierowca, który nie mógł zaprezentować pełni umiejętności poprzez takie a nie inne wybory.

Pokazany na zdjęciach model Fujimi to jeden z najpiękniejszych modeli Ferrari 412, jakie wyprodukowano. To prawdziwa perełka. Gratuluję, chciałbym go mieć w swojej kolekcji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
petrzask




Dołączył: 27 Sie 2010
Posty: 1698
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dobre Miasto

PostWysłany: Pią 14:14, 29 Kwi 2016    Temat postu:

Większość z nas zna zapewne powiedzenie że "mężczyzn ocenia się nie po tym jak zaczynają ale po tym jak kończą",ewentualnie nawet (jak śpiewa Artur Andrus) po tym jak nie zaczęli wcale. Wydaje mi się jednak że czasem te niedoceniane przez ogół początki są równie ciekawe jak końce i tak też było w przypadku Nigela Mansella. Większość fanów F1 pamięta przecież wąsatego angola z czasów kiedy biało-niebiesko-żółtym Williamsem wygrywał wszystko jak leci walcząc o Mistrzostwa z największymi tuzami tego sportu, ale już mniej wie jakie były początki jego kariery. I to dziś chciałbym przypomnieć na zasadzie zwyczajowego dodatku do prezentowanego modelu.
Nigel Ernest James Mansell urodził się 8 sierpnia 1953 w Upton-upon-Severn ale większość swego życia spędził na wyspie Man. Nie pochodził ze specjalnie bogatej rodziny więc początki jego kariery były dość trudne. Pomysł na bycie kierowcą wyścigowym nie podobał się zresztą za bardzo dla jego ojca inżyniera, dlatego młody Nigel musiał liczyć przede wszystkim na siebie i swoje pieniądze. A zaczęło się jak zwykle od kartingu, z którego nastąpił przeskok do popularnej wtedy Formuły Ford. W swoim pierwszym, niepełnym sezonie młody Mansell wygrał 6 z 9 wyścigów w których wystąpił co dawało wielkie nadzieje na przyszłość. Istotnie, w następnym roku 1977 wygrał 33 z 42wyścigów w jakich brał udział i został Mistrzem Wielkiej Brytanii. Udało się to zdobyć pomimo poważnego urazu po wypadku na Brands Hatch i lekarskiego zakazu ścigania przez 6miesięcy który to krewki anglik zlekceważył. Rok 1978 był pierwszym w którym Nigel utrzymywał się tylko z wyścigów rezygnując z posady inżyniera lotnictwa. Nie miał już praktycznie majątku bowiem wszystko co się dało sprzedał żeby finansować starty w formule Ford a więc wszystko zostało postawione na jedną kartę. Początki w Formule 3 były trudne za sprawą zawodnego auta wyposażonego w mało konkurencyjny silnik Triumpha ale styl jazdy Nigela został zauważony. W sezonie było już lepsze auto, pierwsze zwycięstwo i 8 miejsce na koniec sezonu Brytyjskich Mistrzostwa F3 a było by lepiej gdyby nie kolejny wypadek zakończony pękniętym kręgiem. Po raz kolejny styl jazdy Mansella wpadł w oko menadżerom wyższych serii a zwłaszcza Colina Chapmanna z Lotusa który zaprosił Nigela na testy po których (pomimo jazdy na silnych środkach przeciwbólowych po wypadku w F3) ten został kierowcą testowym w sezonie 1980 (obok zatrudnionych do wyścigów Andrettiego i de Angleisa). W tym roku też nastąpił debiut naszego bohatera w F1 gdzie podczas Grand Prix Austrii pokazał swoje zdeterminowanie z którego później był tak sławny. Otóż w Lotusie chwile przed startem doszło do poważnego wycieku do kokpitu. Nigel nie odpuścił, wystartował siedząc w kałuży benzyny (wg innych źródeł oleju) co zakończyło się poważnym odparzeniem...pośladków. Następny wyścig w Holandii zakończył się defektem hamulców a do ostatniego GP Włoch na Imoli nie zakwalifikował się przez wypadek na treningach. Na nadchodzący rok 1981 Nigel dostał już normalny angaż na pełen sezon dzięki wsparciu Colina Chapmanna który wierzył w wielki talent swojego podopiecznego. Auto które było do dyspozycji było słabe-pochodziło ze zeszłego sezonu i jak na Lotusa było bardzo zachowawcze. Pomimo tego Mansell błysnął zajmując 3 miejsce w skądinąd niechlubnym z powodu wypadków z udziałem mechaników GP Belgii które było jego 5 wyścigiem w sezonie a 7 w ogóle.(skrót wyścigu : https://www.youtube.com/watch?v=qdbHDG36RHY ). Niestety następca modelu 81, awangardowy typ 88 był nie udany ale pomimo tego Nigel zdobył jeszcze 6miejsce w Hiszpanii i 4w USA co przełożyło się na 8pkt i 14miejce w klasyfikacji. Utwierdziło to Chapmanna a także starego-nowego sponsora Lotusa firmę John Player Special że w mieszkańca wyspy Man warto inwestować. Kolejne 3 sezony Mansell spędził więc w Lotusie zdobywając nowe doświadczenia i małe sukcesy jak pierwsze Pole Position czy prowadzenia wyścigów co być może kiedyś uda mi się opisać jeśli nabędę stosowne modele. Jeszcze dalszy od dziś opisanych wydarzeń czas spędzony w Williamsie to materiał na jeszcze inną opowieść którą zresztą usłyszeliście już z pióra (klawiatury) Bushiego a więc nie warto dublować tego co zostało już zrobione i to w najlepszy z możliwych sposobów.
Nigel Mansell na każdym etapie swojej kariery był wyjątkowym kierowcą-zadziornym twardym wojownikiem który nigdy nie odpuszczał. W kontaktach z ludźmi zaś był normalnym, znanym z ciętego jęzora gościem którego wąsata powierzchowność wzmagała wrażenie obcowania ze „swoim chłopem”. Trudno go było nie lubić niczym jowialnego sypiącego kawałami wujka z rodzinnej imprezy. Obecnie takich kierowców już nie ma, zalew nastolatków i wymuskanych gwiazdorów którzy pomimo niewątpliwego talentu pasują bardziej do boysbandu niż królowej sportów motorowych odrzuca mnie od współczesnej F1 dlatego też dziękuję Bogu i Rodzicom że dane mi było żyć wczasach kiedy na torach królowali prawdziwi Mistrzowie jak Prost, Senna czy Mansell właśnie...
Na koniec jeszcze parę słów o samochodzie. Lotus 81 o czym pisałem to nie była zbyt udana konstrukcja. Jednak dla mnie bardzo podoba się jego sylwetka, zwłaszcza z sezonu 1981 (jak w modelu) z dużym przednim skrzydłem. Także malowanie Essex jest bardzo ładne, pamiętam je dobrze z kultowej książki Niny Lengyel ale też z katalogu Bburago gdzie był prezentowany model w tych kolorach o którym bardzo marzyłem jako dzieciak. Tak więc model Lotusa 81 gdy tylko się pojawił w ofercie Sparka to musiał zagościć w zbiorze, w pewnym sensie w wieku 43lat zrealizowałem dawne marzenie 10latka...
224. Lotus 81-Cosworth Nigel Mansell 3rd Belgium Grand Prix 1981 (Spark 1:43)










Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez petrzask dnia Pią 14:15, 29 Kwi 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bushi




Dołączył: 28 Maj 2014
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:24, 29 Kwi 2016    Temat postu:

Bardzo fajny model jednego z moich ulubionych kierowców. Lotusa 81 bardziej znałem z wersji z 80 roku, bez przedniego spojlera, ale ten z 1981 ze spojlerem jest ładniejszy. Spojlera poczatkowo nie używano, gdyż bez niego bolid miał lepsze osiągi (był szybszy), ale potem, po wprowadzeniu innowacji do konstrukcji Collin Chapman uznał również niezbędność wprowadzenia przedniego spojlera.

To o tyle "kultowy" bolid, że debiutował na nim Nigel, zastępując legendę Formuły 1, Andrettiego. W Nigelu znalazł godnego zastępcę. Nigel był w poprzednim sezonie kierowcą testowym Lotusa.

Sam bolid Lotus 81 był w sezonie 1981 dla teamu Lotus w pewnym sensie koniecznością. Był mało innowacyjną konstrukcją, gdyż Lotus nie mógł wprowadzić do użytkowania bolidu, który został specjalnie przygotowany na sezon 1981, czyli Lotusa 88. To był bolid, na którym w sezonie 1981 mieli jeździć kierowcy Lotusa. Lotus 88 był innowacyjny i niesamowity - między innymi miał specjalny system podwójnego podwozia, dzięki czemu szybciej i lepiej wchodził w zakręty. Ale FIA uznała, że bolid Lotus 88 i jego rozwiązania są sprzeczne z przepisami. Bolid nie mógł jeździć w sezonie 1981 i dlatego Chapman musiał sięgnąć po konstrukcję z poprzedniego roku, Lotusa 81 w wersji B - to ten właśnie, którego model Przemek prezentuje (potem również Lotusa 87). Pomimo, że Lotus 81B był mało konkurencyjny dla Williamsów, Brabhamów czy McLarenów, kierowcy Lotusa, Mansell i de Angelis wyciskali z tej kostrukcji, co mogli, a że byłi dobrymi kierowcami, zdobyli 22 punkty (w tym jedyne podium właśnie Mansella na prezentowanym bolidzie w GP Belgii - w tym wyścigu drugi z kierowców Lotusa, de Angelis, zajął 5 miejsce i też zdobył punkty) i zajęli 7 miejsce w końcowej klasyfikacji.

Przemek napisał: "w pewnym sensie w wieku 43 lat zrealizowałem dawne marzenie 10latka...". To piękne. Czasem czuję, że w moim przypadku właśnie kolekcjonowanie modeli to w pewnym sensie realizacja dziecięcych marzeń... Miło czytać, że masz model, który "miałeś w głowie" od lat. Poza tym - ciekawie napisany post i fajne zdjęcia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
petrzask




Dołączył: 27 Sie 2010
Posty: 1698
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dobre Miasto

PostWysłany: Pią 13:23, 26 Sie 2016    Temat postu:

Witam Kolegów. Moja ostatnia prezentacja traktowała o dobrych początkach i jeszcze lepszym końcu kariery Nigela Mansella, dziś zaś zapraszam na krótką opowieść o tym jak po wielkich nadziejach z niższych rangą formuł rzeczywistość w F1 nie okazała się tak różowa. Naszym bohaterem będzie dziś niejaki Bruno Giacommeli. Czy coś wam mówi to nazwisko? Bushiemu, Fogartemu na pewno. Kraeuterowi, może. Innym chyba raczej nie a przecież na początku wszystko wskazywało że będzie inaczej. Urodzony w 1952r. Bruno od początku rokował na kierowcę wielkiego formatu. Po początkach w kartingu i małych formułach przesiadł się do bolidów F3 w których od początku brylował. Dość powiedzieć że w 1976 wygrał najbardziej prestiżowe Mistrzostwa Wielkiej Brytanii a także równie prestiżowy wyścig w Monaco poprzedzający zawody F1. Po tym przyszedł czas na ostatni wtedy przedsionek F1 czyli Formułę 2. I tu również przyszedł sukces, Bruno już w pierwszym sezonie zostaje Mistrzem. Naturalną koleją rzeczy stały się w tym momencie starty w F1 a o utalentowanego Włocha zaczęły zabiegać najlepsze teamy. Dzięki wsparci Marlboro Giacomelli już 1977 zadebiutował w Mclarenie podczas swojego domowego GP którego nie ukończył a w 1978 wystartował w 5 wyścigach z których najlepsze było GP Wielkiej Brytanii zakończone 8 miejscem. Początki w F1 jak widzicie zostały zrobione a Bruno wiedziony być może narodowym patriotyzmem zdecydował się porzucić Mc Larena i związał się z Alfa Romeo. Sezon 1979 był bardzo słaby bowiem Alfa 177 była nie udana a jej następca 179 choć niezły to jednak trapiły go problemy wieku dziecięcego. 17 miejsce w GP Francji wielkiej chwały nie przyniosło, zawsze to jednak lepsze niż nie ukończone pozostałe 3 wyścigi w jakich wziął udział.
Rok 1980 to już pełny cykl startów dla Alfy jak i dla Giacomelliego. Model 179 w barwach Marlboro prezentuje się świetnie i jest całkiem szybki, ale wciąż brakuje niezawodności. Najlepszym tego przykładem jest GP USA na Watkin Glen gdzie Bruno zdobywa Pole Position, przez dużą część wyścigu prowadzi ale defekt pojazdu pozbawia go pewnego zwycięstwa. Tak to już jest- jakiś Giuseppe czegoś nie dokręcił i wygrana przeszła koło nosa. W pozostałych wyścigach nie było lepiej, właściwie w każdym 179 z takich czy innych powodów się psuła ale w Argentynie i Holandii były 5 miejsca co dało 4punkty na koniec sezonu. Sezon 1981 był w kratkę, 179ka raz jechała raz się psuł ale czasem się udawało- w GP Kanady było nawet podium a no koniec udało się uciułać 7punktów. I to był najlepszy wynik Bruna w F1 bo w 1982 były już tylko 2 punkty w ostatnim sezonie 1983 spędzonym w kiepskim zespole Tolemana trafił się już tylko jeden punkcik. Po tym wszystkim zniechęcony Giacomelli odszedł z F1. Bez większych sukcesów przez parę lat jeździł w ETCC i WEC (najlepsze miejsce w Le Mans: ósme) oraz Cart (najlepsze miejsce:piąte) a w 1990r próbował jeszcze powrócić do F1 z beznadziejnym zespołem Life ale nie udało mu się zakwalifikować do startu w dwóch GP na których się pojawił. I na tym się właściwie zakończyła kariera niegdyś młodego obiecującego zawodnika który choć w opinii wielu miał być włoskim mistrzem świata to skończył w zapomnieniu bez większych godnych zapamiętania sukcesów.
226. Alfa Romeo 179 Bruno Giacomelli GP USA 1980 (Spark 1:43)









Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez petrzask dnia Śro 14:29, 19 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kraeuter




Dołączył: 02 Wrz 2010
Posty: 3556
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 22:58, 26 Sie 2016    Temat postu:

Młody, zdolny, dali mu szansę i legendarny bank o ponad 200-letniej, nieposzlakowanej opinii - Barings... upadł.
Młody, zdolny, znalazł swoją szansę, tu trochę ukradł (program DriveSpace - pamiętacie?), ówdzie też złamał nieco prawo (praktyki kartelowe, zapłacił), ale... jest Microsoft.
Zuckenberg...

Kubica lubił sobie pojeździć... gdziekolwiek i z kimkolwiek. Do dziś pamiętam, jak z niego szydzono, że nie wiadomo po co ściga się z fryzjerami... i los dał się skusić.

Rodzi się niewielu takich, których los (Bóg?) obdarzył talentem, czasem wielkim talentem. A potem: zwrot w życiorysie: błąd, brak cierpliwości, zaangażowania, wiary w sukces, zlekceważenie szansy, być może tej jedynej i... już.
Życie. Splot przypadków, ale i bezwolności lub działania ludzi - rozsądnego i głupiego.

PS. Jakoś tak refleksyjnie mi się napisało. Ale warto czasem się na chwilę zatrzymać i podumać. Petrzask - dzięki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zagato




Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 1493
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ok. Bydgoszczy

PostWysłany: Sob 14:39, 27 Sie 2016    Temat postu:

Nareszcie model z oryginalną reklamą a nie kodem kreskowym.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
petrzask




Dołączył: 27 Sie 2010
Posty: 1698
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dobre Miasto

PostWysłany: Śro 14:19, 19 Paź 2016    Temat postu:

Witam kolegów. Przerwy w moich prezentacjach robią się coraz dłuższe, bo jak pisałem w innym miejscu obecne ceny modeli 1:43 w połączeniu z brakiem jakichkolwiek podwyżek wynagrodzenia od 11lat powodują że moje zakupy robią się coraz rzadsze.
Dziś przyszła jednak pora na prezentację kolejnego modelu z mojego zbiorku którym jest samochód Formuły 1 co prawda kultowej marki, ale jak zwykle u mnie z gatunku tych co okupywały raczej drugą połowę starting gridu. Ale może zacznijmy po kolei...
Druga połowa lat 70ych to był ciężki okres dla jednaj z stajni tamtych czasów- McLarena. Po wielkich sukcesach wywalczonych pod dowództwem Teddyego Meyera przez Fittipaldiego i Hunta biało czerwone bolidy coraz rzadziej meldowały się na podium a oprócz coraz mniejszej motywacji schodzących z firmamentu mistrzów duże znacznie miał fakt ich przestarzałej na tle Lotusa (i innych konkurencyjnych konstrukcji wykorzystujących tzw. efekt przyziemny).
Sytuację tą miał zmienić przygotowany na sezon 1979 nowy model o nazwie M28 ale ten okazał się niestety kompletnie nieudany i już po 9wyścigach został zastąpiony przez M29 (również konstrukcji Gordona Coppucka). Nie był to niestety wieki krok naprzód-postępów w szybkości jak nie było tak nie było a nowemu McLarenowi udało się zdobyć zaledwie dwa punkty przez dosiadającego go doświadczonego Johna Watsona (drugi kierowca Patrick Tambay nie punktował w tym czasie sezonu). W nadchodzącym sezonie 1980r Tambay został zastąpiony przez młodziutkiego Alaina Prosta ale niewiele to dało. M29 mimo prac rozwojowych był konstrukcją niezbyt udaną a jej możliwości pozwalały bardzo dobrym skądinąd zawodnikom jedynie na kwalifikację w okolicy środka prostej startowej i przy pomyślnych wiatrach ( i pechu konkurentów) dojechanie w punktach ale poza pudłem. Sezon 1980 McLaren zakończył 12 punktami (6zdobyte przez Watsona i 5 przez Prosta w tym 1 punkt wywalczony został przez inny model M30) co było oczywiście grubo poniżej oczekiwań. Skutkowało to nie tylko nową konstrukcją ale przede wszystkim zmianą władzy w zespole którą dzięki naciskom głównego sponsora -koncernu Phillip Morris przejął Ron Dennis co stanowi już inną historię w dodatku bardzo "ładnie i dokładnie" opisywaną przez Bushiego (http://www.forum143.fora.pl/formula-1-2-3,32/formula-1-lata-90-te,579-165.html).
227. McLaren M29-Cosowrth Alain Prost 6th Argentinian Grand Prix 1980 (Spark 1:43)









Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bushi




Dołączył: 28 Maj 2014
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:12, 20 Paź 2016    Temat postu:

Przemku, doskonale opisałeś "klimat" dotyczący M29.

Przy tym piękny model, w klasycznym malowaniu. Szczere gratulacje.

Jako ciekawostkę podam, iż poprzednik prezentowanego M29, czyli M28 miał nieformalny przydomek "upiorny" lub "upiór". Możecie sobie wyobrazić, dlaczego - nie ze względu na wygląd, ale na właściwości jezdne. M29 był wersją rozwojową M28 i Gordon Coppuck zrobił, co mógł, żeby bolid był lepszy. Ale w krótkim czasie z próżnego i Salomon nie naleje, a konstrukcja była już w momencie projektu przestarzała o 2-3 lata, a to w Formule 1 cała epoka... Bolid więc był taki, jak opisał Przemek. Nie dorównywał doskonałym konstrukcjom z czoła stawki. I pomyśleć, że kilka lat wcześniej James Hunt na McLarenie M23 zdobył mistrzostwo świata (1976)... team McLaren szedł na dno bez widoków na poprawę. Po wprowadzeniu M29 w 1979 roku Patrick Tambay w ogóle sobie z nim nie radził. Nie dość, że samochód był wolny, był jeszcze trudny w prowadzeniu. W 1980 roku zastąpił go Prost i dokonywał cudów, dojeżdżając do mety. Team McLaren był bezradny. Próbował wprowadzać zmiany i kolejne wersje M29, potem zbudowano nowy bolid, McLaren M30, na którym w części sezonu 1980 jeździł Prost. Celem M30 był rozwój aerodynamiki i efektu przyziemnego. Ale Prost rozbił ten bolid w kwalifikacjach do GP USA 1980 i musiano wrócić do przestarzałego McLarena M29. Nie zdołano też przygotować nowej konstrukcji na sezon 1981 nie tyle ze względu na czas, co na brak funduszy, które pochłonęły prace nad M30 i team McLaren był zmuszony wrócić do modelu M29. To była prawdziwa tragedia. I gdyby nie połączenie się z zespołem Rona Dennisa "Projekt 4" Formuły 2, być może byłby to początek końca teamu McLaren. Ale Ron poprowadził McLarena do nowych sukcesów - opracowano nową, rewelacyjną konstrukcję McLarena MP 4 (MP4/1), który był bazą dla fantastycznych bolidów w latach następnych, tj. MP 4/2, 4/2B, 4/2C na których Lauda i Prost zdobywali mistrzostwa świata aż do najlepszego bolidu w historii Formuły 1 - niedościgłego McLarena MP4/4 z 1988 na którym po nieprawdopodobnej walce Senna pokonał Prosta. Jak to historia lubi być przewrotna...

Dziękuję, Przemku, za przypomnienie tego ciekawego bolidu z "mrocznego" okresu Mclarena.

Zmartwiło mnie w Twoim poście to, co piszesz o rzadszych zakupach - z całego serca życzę Ci znaczącego wzrostu wynagrodzenia tak, abyś mógł realizować się w zbieraniu modeli. Kiedy człowiek chociaż w części spełnia się w tym, co lubi, świat staje się weselszy, łatwiej o uśmiech i pogodę ducha. A i my wszyscy byśmy też mieli radość, oglądając ciekawe bolidy. Bo Twoje wybory niezwykłych i ciekawych bolidów z bardziej mrocznych okresów niektórych teamów, kiedy jeździły w drugiej części stawki doskonale uzupełniają moje tematy, gdzie piszę zwykle o pierwszej części stawki i zwycięzcach. W pewien sposób uzupełniamy się, dlatego czekam na Twoje wpisy i cieszę się nimi.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Bushi dnia Czw 18:13, 20 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
petrzask




Dołączył: 27 Sie 2010
Posty: 1698
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dobre Miasto

PostWysłany: Nie 16:42, 19 Lut 2017    Temat postu:

Po długiej przerwie czas na nowy wpis w temacie moich modeli F1. Na stronie 5 tego wątku prezentowałem modele bolidów F1 teamu Arrows z lat 1999-2002: A20,A21,A23 ale bez A22 sezonu 2001 którego nie posiadam puki co z w zbiorze. Dziś jako uzupełnienie tamtych prezentacji proponuję ciekawy model bolidu A21 z roku 2000 ale w reklamowym oklejeniu z sezonu 2001. Tak wyglądający samochód nie startował już w wyścigach Grand Prix ale pełnił funkcję showcara a więc był wystawiany na wystawach i targach, brał u dział w eventach oraz być może w testach (na co jednak źródeł nie znalazłem. Może milczący Bushi coś ciekawego by dopowiedział w tej kwestii?).
230. Arrows A21-Asiatech Jos Verstappen Showcar Season 2001 (Minichamps 1:43)







Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pablo13
–-–-–-–-–
–-–-–-–-–



Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 6228
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: wstyd się przyznać, że Poznań. :(

PostWysłany: Nie 17:58, 19 Lut 2017    Temat postu:

petrzask napisał:
Po długiej przerwie czas na nowy wpis w temacie moich modeli F1.
230. Arrows A21-Asiatech Jos Verstappen Showcar Season 2001 (Minichamps 1:43)

Bardzo ładnie prezentujący się model. Fajne detale i sympatycznie wykonane malowanie.
Czy to jedna z nowych propozycji Minichampsa?
Z tego co widziałem ostatnio skupili się na tej kategorii modeli.
W dziale historycznych streetcarów bieda w nowościach. Confused


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
petrzask




Dołączył: 27 Sie 2010
Posty: 1698
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dobre Miasto

PostWysłany: Nie 18:26, 19 Lut 2017    Temat postu:

Pablo13 napisał:

Bardzo ładnie prezentujący się model. Fajne detale i sympatycznie wykonane malowanie.Czy to jedna z nowych propozycji Minichampsa?


To tzw. "stary dobry" Minichamps- dostałem go w prezencie zza wielkiej wody.
Ceny nowych modeli F1 od Minichampsa swoim absurdem przerosły nawet Sparka. Na zakup miniatur za takie pieniądze jak już pisałem mnie nie stać. Nie tyle nawet ekonomicznie co psychicznie. Uważam że ca. 350zł za martwy kawał żywicy to czyste szaleństwo w które nie zamierzam się pogrążać. Evil or Very Mad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pablo13
–-–-–-–-–
–-–-–-–-–



Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 6228
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: wstyd się przyznać, że Poznań. :(

PostWysłany: Nie 22:23, 19 Lut 2017    Temat postu:

petrzask napisał:
Pablo13 napisał:

Bardzo ładnie prezentujący się model. Fajne detale i sympatycznie wykonane malowanie.Czy to jedna z nowych propozycji Minichampsa?


To tzw. "stary dobry" Minichamps- dostałem go w prezencie zza wielkiej wody.
Ceny nowych modeli F1 od Minichampsa swoim absurdem przerosły nawet Sparka. Na zakup miniatur za takie pieniądze jak już pisałem mnie nie stać. Nie tyle nawet ekonomicznie co psychicznie. Uważam że ca. 350zł za martwy kawał żywicy to czyste szaleństwo w które nie zamierzam się pogrążać. Evil or Very Mad

To i tak taniocha. Moje amerykany z NEO dochodzą do 100€ za model osobówki, pomimo obniżenia poziomu wykonania, a co za tym idzie kosztów produkcji... Ciekawe do czego to doprowadzi? Czyżby wytwórcy (celowo używam tego słowa, ponieważ przy takich nakładach na miano producentów nie zasługują) nie mieli wyobraźni? Podstawowej wiedzy o rynku? Mad Evil or Very Mad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
petrzask




Dołączył: 27 Sie 2010
Posty: 1698
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dobre Miasto

PostWysłany: Śro 15:17, 31 Paź 2018    Temat postu:

Witam Kolegów

Jak być może zauważyliście przerwy w moich prezentacjach robią się coraz dłuższe, jednak wciąż się nie poddaje i nie wywieszam ostatecznej białej flagi dla skali 1:43.

Zastanawiałem się jaki model by tu wybrać na tą okazję jesiennego powrotu i stanęło na miniaturze bolidu Formuły 1 którego oryginał jak to zwykle u mnie bywa nie osiągnął żadnych sukcesów a wręcz przeciwnie-okupywał koniec pól startowych.

Zanim jednak przejdziemy do samego pojazdu wypadło by napisać coś niecoś o jego konstruktorze czyli teamie AGS (pełna nazwa to Automobiles Gonfaronnaises Sportives) . Jej założyciel Henri Julien w młodości pracował w Garage de l'Avenir w miejscowości Gonfaron, natomiast w wolnym czasie zbudował jednomiejscowy samochód wyścigowy nazwany przez siebie JH1, wyposażony w zmodyfikowany silnik Simca o pojemności 500 cm³. Tym autkiem w 1950 roku zaczął sam ścigać się w lokalnych wyścigach. Później Julien zbudował jeszcze kolejny samochód z silnikiem BMW o pojemności 500 cm³, a w 1957 roku samochód Formuły Junior z umieszczonym z przodu silnikiem Panhard 0,85 l.

W 1960 roku Henri Julien zaprzestał budowy własnych samochodów i kupił samochód F3 konstrukcji Alpine. Z powodu braku funduszy przestał się nim jednak ścigać w 1965 roku. Dzięki utworzeniu w 1968 roku nowej popularnej serii wyścigowej Julien powrócił do budowy samochodów i założył Automobiles Gonfaronnaises Sportives (AGS), współpracując od początku z konstruktorem Christianem Vanderplaynem, który w 1960 roku był u niego praktykantem . W 1971 roku ta nowa seria ta zmieniła nazwę na Formułę Renault a samochody AGS starowały w niej ze zmiennym szczęściem choć nie wygrywały wyścigów. Następnie Julien projektował bolidy Formuły 3 i Formuły Renault, jednak AGS wciąż nie odnosił znaczących godnych odnotowania sukcesów.

W 1978 AGS wystawił model JH15 z silnikiem BMW w stanowiącej przedsionek F1 a obecnie nieco zapomnianej Formule 2, ale początkowo rezultaty też były słabe. Karta odwróciłą się w 1980 kiedy to roku kierowca zespołu Richard Dallest wygrał wyścigi w Pau i Zandvoort. W sezonie 1982 nowymi kierowcami zostali Phpillppe Streiff i Pascal Fabre z których lepsze wyniki osiągnął ten pierwszy, dwukrotnie zdobywając drugie miejsce i finalnie kończąc sezon na szóstym miejscu. W 1983 roku zespół stracił wsparcie swoich głównych sponsorów ale pieniądze wniesione przez pay drivera Fulvio Ballabio pozwoliły na dalsze funkcjonowanie teamu, a Philippe Streiff zajął czwarte miejsce w klasyfikacji końcowej. Streiff został w zespole także w sezonie 1984, odnosząc pierwsze zwycięstwo dla AGS w Formule 2, na torze Brands Hatch. Po powstaniu zastępujcej F2 nowej Formuły 3000, sprawdzony duet Streiff i AGS ścigali się takżew tej serii, ale bez specjanych sukcesów po czym podjęto decyzję o skoku na najgłębszą wodę czyli do Formuły 1.

Nowy bolid, konstrukcji Christiana Vanderplayna został nazwany JH21 i powstał metodą nieco chałupniczą. Do jego budowy wykorzystano bowiem używany monocoque zakupiony z zlikwidowanego teamu Renault który pochodził ze ścigającego się trzy sezony wcześniej modelu RE40 o numerze podwozia 031. Tak powstałą gospodarczym sposobem konstrukcję napędzał włoski turbodoładowany silnik Motori Moderni V6 a sponsorem jej startów został meksykański producent jeansów El Carro. Prace i prowadzone przez Didiera Pironiego testy JH21 przeciągnęły się jednak na tyle że debiut nowego bolidu odbył się dopiero pod koniec sezonu 1986 podczas Grand Prix Włoch na Monzy a jego kierowcą został Ivan Capelli. Jak można się spodziewać pojazd ten nie zachwycał swoimi osiągami także z powodu znacznie niższej niż u konkurencji mocy silnika i odpadł z wyścigu po 31 okrążeniach po defekcie opony Pirelli. W tym sezonie AGS zdecydował się wystawić swoje auto do jeszcze jednego wyścigu: GP Portugalii na Estoril. Tam poszło jeszcze gorzej bowiem skrzynia biegów popsuła się już po 6 okrążaniach. I na tym wyścigowa historia ASG JH21 się kończy, ale sam pojazd istnieje do dziś i jest wystawiany w jednym z muzeów.

Jak się potoczyły dalsze losy teamu AGS? Bez większych sukcesów startował w F1 do początku lat 90ych po czym przekształcił się na istniejącą do dziś szkołę jazdy sportowej. Być może kiedyś uda mi się do tej historii powrócić, oczywiście jeśli ktoś wyda stosowne miniatury a ja zdecyduję się na ich zakup.
242. AGS JH21C-Motori Moderni Italian Grand Prix 1986 (Spark 1:43)

















Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez petrzask dnia Śro 16:19, 31 Paź 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.forum143.fora.pl Strona Główna -> Formuła 1, 2, 3 Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 8 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin